26 września, 2011

Zabawa kolorami / Fun colors

Pobawiłam się kolorkami  na czesance i na kordonku....fajna sprawa.


A dla naszej kici wygospodarowaliśmy z resztek krawacik.Wygląda na zadowoloną.
Myślimy też o kapeluszu, a może i czymś więcej, w końcu zima idzie i podobna ma być ostra ;-)))))

Taki piękny dziś dzień się zaczął, a ja taka zagilana od kilku dni  i właściwie wczoraj chyba się lepiej czułam.Wszystkim życzę zdrówka i jak najwięcej słonecznych dni.....

23 września, 2011

Nauka koronki trwa / Learning takes lace

Czesanka lniana zalega u mnie już dość długo.Wcześniej nie miałam pojęcia o przędzeniu. Teraz coś niecoś wiem.Ale nie mogłam się jakoś zabrać do tego. Ufarbowałam na próbę , ale niestety barwniki nie chwyciły tak jak chciałam. Czerwony wyszedł jak wściekły róż, a zielony bardzo smutny.I do tego zesztywniał,więc musiałam go trochę przełamać. Teraz przędzenie. Nawet mi się podoba,  choć daleko mojej nitce do doskonałości, ale nie o to mi przecież chodzi.
 Z uzyskanej nitki  próba zrobienia zakładki klockowej. Znów splot torchon, bo bardzo mi się podoba. Trudniej się z takiej nie równej nici robi. Efekt widać.

 Pomyślałam, że trochę mało mam tych klocków, bo do kolejnej zakładki z książki potrzeba więcej jak do tej pory. Podsunęłam myśl mojemu sprytnemu i...są. On jest niesamowity! Dla porównania na zdjęciu z profesjonalnymi klockami.
Obciążyłam je koralikami i działają;-)))

 Sprawdziły się,  na kolejnej mojej lekcji, czyli zrobienie kurki lub jak kto woli ptaszka. Otrzymałam tylko ksero takiej kurki, więc resztę musiałam wydedukować. To trudniejsza forma, bo wymaga połączenia elementów w trakcie pracy, no i wykonanie główki, czyli zaokrąglenie robótki,  to też  dla mnie nie lada wyzwanie. Zrobiłam. Trochę pomyłek też jest, ale już mniej więcej się orientuje na czym to polega.

Teraz pozostało wyciągnięcie wniosków i nauki z lekcji.
Inne prace: przędzenie, klockowanie,  filcowanie, farbowanie...., kolejne doświadczenia w toku.
Serdecznie pozdrawiamy naszych czytelników.
Szczególne pozdrowienia dla sióstr Jadzi i Joli!

10 września, 2011

Następna zakładka - koronka klockowa / Next bookmark - bobbin lace


Kilka dni temu, wieczorem po kolacji przygotowywałam się do robienia kolejnej zakładki. Nawijałam nici na klocki. Odkładałam je na poduszkę, lekko wypukłą, a one czasem  zsuwały  się trochę, tak po okręgu, co bardzo zaintrygowało naszą kicię. Siedziała  Andrzejowi na kolanach, obserwując bacznie moje ręce i klocki.W końcu nie wytrzymała i musiała wejść na stół, żeby je obwąchać, spróbować zrzucić, no a potem, po prostu pilnować,bo może znów zaczną się ruszać :-)))

Zakładka jest kolejną wykonaną według przepisu z książki o której wcześniej pisałam. Pleciona splotem torchon. Użyte nici to Aida i nitka lniana. Bardzo mi się podoba geometryczny efekt uzyskany w ten sposób.Przy trzeciej zakładce szybko zauważa się pomyłki i łatwo je naprawić.
Poduszka na której umocowana jest koronka i klocki, nieużywana może być odwieszona na ścianę i nie zajmuje w ten sposób zbyt dużo miejsca.
Niektóre z moich używanych klocków miały obtłuczone główki.
Niby nie przeszkadza to zbytnio.Ale mój mąż zaraz sprytnie je oszlifował i uzupełnił doklejając brakujące fragmenty. Myślę, że nawet zyskały na urodzie.Jak widać na zdjęciu, został mi jeszcze tylko jeden wyszczerbiony klocek.






Dziś, pod koniec lata mamy piękny słoneczny dzień.
I choć dni są teraz krótkie, warto je wykorzystać na ładowanie "akumulatorów".
Życzę wszystkim udanego,radosnego weekendu.
Szczególnie gorące pozdrowienia przesyłam Pani Marysi Sikorskiej !!!

05 września, 2011

Jak to sie uczę koronki klockowej / How do I learn bobbin lace

Między jedną a kolejną robótką... wprowadzałam w życie nauki jakie włożyła mi do głowy Pani Marysia Sikorska zapoznana w Lublinie specjalistka i uznana twórczyni sztuki ludowej.Zorganizowałam sobie taki malutki warsztacik i korzystając jeszcze z pomocy książki jaką niedawno nabyłam uplotłam wreszczie dwie zakładeczki.Jedna zrobiona jest splotem płociennym druga tzw.siekanką.Póki co poprzestałam na prostej formie by utrwalić sobie technikę splatania. Ale już za chwilę będę zaplatać bardziej skomplkowaną formę z wywijaskimi, korzystając ze  wzorów od Pani Marysi i .....mam nadzieję, że mi się uda.
Poniżej kilka zdjęć mojej klockowej pracy i książka z której korzystałam.W książcę przykłady wykorzystania różnych rodzajów przędz, ozdobnych włóczek.A ręcznie przędziona wełenka będzie się doskonale nadawała na szaliczek, którego przykład również we wspomnianej książce.




Serdecznie pozdrawiamy naszych gości!!!


27 sierpnia, 2011

Lato...lato...

Lato...lato...lato! Bezszelestne kroki na trawie...
Z końcem lata  zwykle wspominam ten ulubiony kawałek z powieści "Saga rodu Forsyte'ów". Interludium-Babie lato jednego z Forsyte'ów - starego Jolyona ostatnie szczególne lato.
Bardzo lubię wracać do tej historii,tej Anglii  z końca XIX wieku....
A wszystko dlatego, że to schyłek lata...
             I tak z końcem wakacji udało nam się z mężem wyrwać na kilka dni nad jezioro koło Olsztyna.
To miejsce dla mnie trochę sentymentalne,  lubię tam wracać.
Zatrzymaliśmy się w "Letnisku  Zalesie" w miejscowości Rentyny .
Ośrodek prowadzony od lat przez tych samych miłych gospodarzy, państwa Zalewskich.
Barek i domowe pyszne dania, plaża, możliwość skorzystania z łodzi, rowerka wodnego.
Zresztą każdy może zobaczyć jakie atrakcje proponuje ośrodek, na ich stronie sporo zdjęć.
Tuż obok las i jak dla mnie nie trzeba więcej.
Mogliśmy zostać tylko pięć dni, ale i z tego bardzo sie cieszę;-)))))
Ale na pewno tam jeszcze wrócimy.

 
W drodze powrotnej  do domu zaplanowaliśmy obiad w niedalekim Gietrzwałdzie w Karczmie Warmińskiej.
Jadło jest tam świetne.
Ale dla mnie szczególnie dużo uroku ma wystrój tego miejsca.

Pieczołowicie odtworzone wnętrze Karczmy sąsiaduje z rozległym dziedzińcem o charakterystycznej dla przełomu wieków regionalnej architekturze. Są tam: sala kupiecka,sala włościańska,sala ziemiańska i w okresie letnim dziedziniec karczmy. Atrakcją jest bogata i unikalna kolekcja zabytkowych przedmiotów  codziennego użytku,  oraz  zbiór narzędzi rolniczych używanych w przeszłości na wsi.
Zobaczcie sami ,co tam można zobaczyć:


Drewniany kibelek....,
kolorowo haftowane makatki....,
cudnie malowane drzwiczki starej kuchni węglowej.....
to tylko niektóre z eksponatów.

lato...lato...

Trochę pracy nad robótkami ręcznymi  było też, ale o tym innym razem.
Serdecznie pozdrawiamy!!!

15 sierpnia, 2011

Jarmark Jagielloński / Warsztaty Tkactwa

Wczoraj wróciłam z Lublina gdzie przebywałam już od czwartku jako uczestniczka Letniej Szkoły Tkactwa Ludowego w ramach  Jarmarku Jagiellońskiego.Więcej informacji na temat warsztatów można przeczytać tu:
http://www.jarmarkjagiellonski.pl/Piekno_tradycyjnych_tkanin-1-338-47_52.html
http://www.jarmarkjagiellonski.pl/Letnia_Szkola_Tkactwa_Ludowego_relacja-1-326-47_52.html
Fajna fotorelacja z jarmarku dostępna jest tu:
http://www.jarmarkjagiellonski.pl/Relacje-1-322-47_52.html
Jestem trochę zmęczona, ale bardzo zadowolona.
Przygotowanie wątku,osnuwanie warsztatu tkackiego i samo tkanie to bardzo żmudna praca.Mogłyśmy uczestniczyć w każdym etapie pracy tkacza  i  posmakować tego zanikającego zawodu.Poznałyśmy krosna dwu i czteroosnowowe.
Każdy z uczestników zabrał do domu kawałek swojej warsztatowej pracy i mnóstwo wiedzy. Poznaliśmy wspaniałych i ciekawych ludzi.
A gościnni organizatorzy postarali się o to by było ciekawie i byśmy się tam dobrze czuli.
Asia, która już jakiś czas zajmuje się wyrobem krajek, pokazała nam jak można tkać na bartku.
Asiu jeszcze raz dziękuję.
Oprócz tego, że zdobywałam wiedzę dotycząca tkactwa, wieczorami udało mi się  również pouczyć trochę koronki klockowej.  Dzięki życzliwości Pani Marii Sikorskiej mogłam zdobyć podstawy tej trudnej sztuki, za co jestem jej bardzo wdzięczna:-))))
Sam jarmark to bardzo ciekawe wydarzenie, tylu twórców z różnych stron, różnorodna muzyka, ciekawe wernisaże i wiele,wiele innych.
Lublin rzeczywiście jest miastem inspiracji.
















Pozdrawiam wszystkich!

18 lipca, 2011

Przędzenie na wrzecionie3/Spinning on the spindle3

Połowa lata już minęła i ani się nie obejrzymy jak będzie jesień.
Tak szybko mijają kolejne dni, za szybko....
Na Waszych blogam podziwiam i wzdycham.
Sama  też nie próżnuje.
Trochę farbuje, ale nie zawsze wychodzi mi to co chce.
Ćwiczę po trochu przędzenie.
Nitka jak sami widzicie nierówna.Ale nie poddaje się.
Na zdjęciu merynos z (wcześniejszego jeszcze zimą) farbowania w stylu rainbow.
Na razie pojedyńcza nitka,  bo jestem niezdecydowana.
Z 38g wyszło mi 135m, ale mam jeszcze ufarbowaną,
będzie więcej, coś sobie udziergam.
Motowidło już też mi mój dzielny mąż zrobił, będzie mi łatwiej zwijać w pasma.
Do zdjęcia musiała się ;-))) też ustawić moja kicia.
 I na koniec moja piękna Tunbergia albo inaczej Czarnooka Zuzanna, pięknie kwitnie coraz więcej pąków.
                                                  Pozdrawiam!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...